|
Bylem proszony
aby napisac pare wspomnien o 34DH, ale majac zaledwie dzien zeby to zrobic, to
nie bylo zbyt latwe zadanie - przeciez; gdzie mam zaczac?
Jestem przy druzynie juz 16cie lat, i w tym czasie pelnilem prawie kazda
funkcje od zucha do druzynowego. W
tym wlasnie czasie, 34ka nigdy nie byla zbyt duza druzyna, ale zawsze aktywna.
Dzieki 34ki, bylem na 6 kolonii jako zuch, i zadnym sposobem nie zmiescil
bym tu wszelkie z nich wspomnienie - wiec podam tylko jedne - to jest dla mnie
bezwatpliwie najwazniejsze. W roku
1989, zostalem pasowany na harcerza na kolonii. Przy ognisku w ciemnym lesie, w srodku nocy, gdy szabla
dotknela mnie w ramie, poczulem naraz wielka dume i radosc - ale rownierz niemal
smutku, wiedzac ze jeden etap mego zycie nagle sie skonczyl, i nowy sie zaczyna.
Ta granatowa chusta byla dla mnie wielkim osiagnieciem, i nosze ja dalej.
Nastempna moja akcja letnia harcerska byla juz obozem.
Z tego, i nastepnych obozow, rownierz mam wiele milych wspomnien, ale
zawsze mnie troche zalilo ze nie moglismy pojechac na swoj wlasny oboz jako
druzyna, zamiast dolaczac sie do obozow innych
druzyn. Wspominajac wlasnie moj
pierwszy oboz, kiedy na koncu zdobylem moj krzyz, i zostalem "prawdziwym"
harcerzem, oczywiscie czulem wielka dume, ale zalowalem nie troche ze, to nie
byl moj druzynowy ktory prowadzil ten oboz, i nie przy mojej druzynie gdzie
zdobywalem krzyz. Przecierz caly
rok pracowalem w 34ce, prygotowajac sie na wlasnie ten moment. Kiedy
zostawam wiec w roku 1995 druzynowym, majac tylko 17cie lat, mialem od poczatku
zamiar ze na zakonczenie roku pojedziemy na swoj wlasny oboz - i tak wlasnie sie
stalo. W lecie roku 1996, odbyl sie
obóz Korzenie Przyszlosci - oboz 34ki. 3DH
rownierz uczestniczyla, ale oboz byl naszy, i prowadzony przez nas.
Jesli mial byl przedstawic tylko jedne wspomnienie 34ki, to bedzie
wlasnie ten, jedyny dotychczas w moim zyciu oboz 34DH.
Teraz zaczynam 2gi rok studii, wiec niestety juz nie mam aktywnej roli przy
druzynie, ale bardzo pragne znowu pojechac na oboz, na kolonie, byle co – aby
znow pracowac przy ulubionej druzynie, czlonkiem ktorej bede sie czul dalej –
na cale zycie.
|